Nasza historia: 47 polskich gospodarstw, zero zmarnowanego runa
W maju, gdy robi się cieplej, ruszamy w drogę.
Moja siostra Klaudia zajmuje się zawodowo strzyżeniem alpak. Razem z naszym tatą pakuje sprzęt do samochodu. Przed nami sześć tygodni podróży, od Suwałk na północnym wschodzie po Tatry na południu. Od gospodarstwa do gospodarstwa.
Alpaki trzeba strzyc. Bez tego mogą się przegrzać, cierpieć, a nawet umrzeć. Strzyżenie to przede wszystkim troska o zwierzęta.
W każdym gospodarstwie powtarzamy ten sam rytuał. Uspokajamy alpakę i delikatnie ją przytrzymujemy. Pracujemy sprawnie. Jeśli to możliwe, zbieramy runo w jednym kawałku. Sortujemy je ręcznie: oceniamy delikatność włókien, usuwamy zanieczyszczenia i oddzielamy najcenniejsze runo z grzbietu i boków od grubszych włókien z nóg i szyi.
W czerwcu wiemy już, ile runa mamy do dyspozycji. Nie ma magazynu, z którego możemy zamówić więcej, ani dostawcy, z którym można negocjować. Jest tylko runo z tegorocznego strzyżenia. Z gospodarstw, które odwiedziliśmy osobiście, i od zwierząt, które rozpoznajemy.
Agnieszka Sela
Andrzej Sela
Klaudia Sela
Polskie alpaki
W Polsce żyje około 4 000 alpak.
Nie miliony, jak w Peru. Około czterech tysięcy zwierząt w ponad 150 niewielkich gospodarstwach. Większość z nich zajmuje się agroturystyką. Prowadzą je rodziny, które hodują alpaki, by goście mogli je poznać, dzieci nakarmić, a domownicy cieszyć się obecnością łagodnych zwierząt. Nie są to gospodarstwa nastawione na produkcję włókna. Ich codzienność nie kręci się wokół kilogramów i mikrometrów.
Każdej wiosny alpaki trzeba jednak ostrzyc.
Problem polega na tym, że przemysłowa obróbka wymaga partii liczących co najmniej 500 kg, a małe gospodarstwo pozyskuje od 15 do 90 kg runa rocznie. Runo zostaje więc w workach, w stodołach i piwnicach. Rok po roku, aż w końcu trafia do odpadów. Wyjątkowy materiał, delikatniejszy od wielu rodzajów wełny, hipoalergiczny i termoregulacyjny, marnuje się, bo brakuje sposobu na jego wykorzystanie.
UNWONTED powstało, by to zmienić. Łączymy runo z kilkudziesięciu gospodarstw w partie wystarczająco duże do przetworzenia. Zapewniamy odbiór runa i profesjonalne strzyżenie hodowcom, którzy wcześniej nie mieli dostępu do takich usług. Z tego, co wcześniej się marnowało, tworzymy kołdrę, którą sami uważamy za najlepszą, jaką można kupić.
Marka powstała w styczniu 2025 roku